NA OŚLEP JADĘ NA OKLEP

Nie rozbłysło się
Ani nie błyska się
Bo nie sprzątnęłam
I patyczki higieniczne
Rozsypały się
Niczym zapałki
Parkometr monetę
Nie chciał połknąć
Gdyż fałszywa
Śmieciami do szybek
Wiatr widok zasłonił mnie
Kiedyś ze wszystkim wtem
Szłam jak burza
Teraz z wiekiem
Tylko włosy na głowie
Rozjaśniły mi się
Kiedyś była ze mnie
Niezła laska
A teraz jestem
Podwójna laska
Czyli ja i moja kula
Przy rwie kulszowej
Zapałki na drodze
Pozbierają się same
Patyczki w aucie
Już się nimi pobawię
Gdy do celu dojadę
Ps patyczek
To tysiąc złotych PLN
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie