Dni niczym kamienie, noce jak głazy
blask szeregowych słupów
wyższość nad jestestwem
biała powłoka
woń z podłoża
ciepło z przestrzeni
taniec wierzb
tło płynie
z szemrzącym nurtem
zatopiony
w bezkresną głębię
odwiecznego dzieła kontrastu
wszystko się łączy w
szarą
szorstką
ostrą
piaszczystą
ślizgą
masę
rzucaną na rekord
tak wielu zawodników
tak mało czasu
tak wiele prywatnych atlantyków
nie koniecznie spokojnych
festiwal zgnilizny
konkurs demontażu
wyższość nad jestestwem
biała powłoka
woń z podłoża
ciepło z przestrzeni
taniec wierzb
tło płynie
z szemrzącym nurtem
zatopiony
w bezkresną głębię
odwiecznego dzieła kontrastu
wszystko się łączy w
szarą
szorstką
ostrą
piaszczystą
ślizgą
masę
rzucaną na rekord
tak wielu zawodników
tak mało czasu
tak wiele prywatnych atlantyków
nie koniecznie spokojnych
festiwal zgnilizny
konkurs demontażu