Na pustynię
nie potrzebuje skrzydeł z wosku
mogę wzbić się do nieba
jestem Dedalem
oświeconym
nie chcę waszych świętych kadzielnic
próżnych i obojętnych
chleba mi pod dostatkiem
twarzą w twarz
z podłogą
w końcu następuje zwrot
gwałtowny
na pustynię…
tam najwyraźniej słychać
nawet, gdy to tylko szept
na pustynię…
samotność staje się przekleństwem
dla tych
odwróconych plecami
do światła…
mogę wzbić się do nieba
jestem Dedalem
oświeconym
nie chcę waszych świętych kadzielnic
próżnych i obojętnych
chleba mi pod dostatkiem
twarzą w twarz
z podłogą
w końcu następuje zwrot
gwałtowny
na pustynię…
tam najwyraźniej słychać
nawet, gdy to tylko szept
na pustynię…
samotność staje się przekleństwem
dla tych
odwróconych plecami
do światła…