powiedziała mu adieu...

to nie była sukienka
co wiele dla wyobraźni
nie zostawia

ani gest czy skinienie
gdy patrząc w oczy
mówiła wiele

nie delikatna jak
sieć pajęcza
zmysłowość

co oplata duszę
spala zmysły
potęguje uczucia

lecz...

szkarłatem go uwiodła
stróżką jedną
kroplami z wielu
rzek

wypite za szczęście
które nadejść
nie powinno

lecz przypłynęło
powoli i nieubłaganie
raniąc ich

codziennością..
7
97 odsłon 6 komentarzy

Komentarze (6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen Nash 7 lat temu
jw, tak zakończenie :) dziękuję za odwiedziny :)
leopard 2 7 lat temu
i nie ma już żadnej nadziei?
zyga66 7 lat temu
gry miłosne aż do pierwszej krwi, tak jak pojedynek, ciekawie opowiedziana historia jednego romansu, cieplutko pozdrawiam :*:)
Helen Nash 7 lat temu
Kotku, wiesz kto jest matką głupich :D
Helen Nash 7 lat temu
Haj Zyguś :):* dziękuję za odwiedziny ::*
leopard 2 7 lat temu
ja? :P
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie