Przekleństwo i wybawienie

Miłosne
Znalazłem błękit nieba w Twoich oczach
Gdy tamtego dnia na mnie spojrzałaś,
Chwila rozmowy – początkiem końca
Już pewnie wtedy o tym wiedziałaś,

A dla mnie ta jedna chwila
Zdawała się być przeznaczeniem,
Dziś jednak wiem, że się myliłem,
Stała się pierwszym bolesnym wspomnieniem

Teraz każda chwila przepełniona cierpieniem,
Tęsknotą, za każdym słowem i spojrzeniem,
Za Twym uśmiechem i lekkim ust drżeniem,
Za Tobą – moim przekleństwem i wybawieniem...

Z każdą kolejną uronioną łzą,
W rytmie płaczem przerywanej ciszy,
Rozszerza się i pogłębia rana
Cienka rysa na powierzchni mojej duszy,

W rytmie przyśpieszonego tętna,
Z każdym kolejnym uderzeniem serca,
W każdym możliwym i dostępnym miejscu,
Pojawiają się na nim kolejne pęknięcia,

I każda chwila pozostaje cierpieniem,
Powoli z człowieka staję się cieniem,
Wszystkie nadzieje okazały się złudzeniem,
A śmierć zdaje się być jedynym wybawieniem...
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie