Dwa metry pod twoimi stopami (tafefobia)

O śmierci
sumiennie
na wpół świadomie
drapię wieko trumny
łamiąc kruche paznokcie
coraz delikatniej
już nie krzyczę
nie uderzam
już
na wpół świadomie
drzazgi w bladych palcach
ciemno
duszno
bardzo mało powietrza
instynkt samozachowawczy szwankuje
w tych warunkach
Boże ratuj mnie
na wpół świadomie
to taki śpiący brak czasu
bardzo wolny
ból palców trzyma mnie w półświadomości
czy jeszcze długo?
wypuść mnie stąd
ciało waży kilka ton
tak duszno
pachnie świeżym drewnem
czym pachnie
nie boli mnie już
niech boli proszę
słyszę twój głos bardzo cicho
u góry
obudziłeś mnie
wiedziałam że przyjdziesz
wypuść
otwórz
idę

***

w modlitwie za tych, którzy odchodzili dwa razy
za drugim razem samotnie
2
21 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

F
Fructis 13 lat temu
A ja dziękuję, że się rozpisałaś ;) Tekst jąkały - o to właśnie chodziło. Nie wiem jak inni, ale ja nie byłabym w stanie myśleć pełnymi, kilkukrotnie złożonymi zdaniami w takiej sytuacji. Chaos, nieład, niekonsekwencja wydają mi się naturalne. Ale krytyka jak najbardziej na miejscu - ja sama nie uważam tych wypocin za szczyt moich możliwości. ;p
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie