Człowiek na łańcuchu
Patrzę w lustro i nie wierzę,
Że coś tak doskonałego jak ludzka dusza
Jest na stałe przywiązane do cielesnego badziewia,
Stosu mięsa, dla którego poświęcam bezcenne godziny istnienia,
By je nakarmić, napoić. By się śmiertelna kupka kości i mięśni mogła wyspać.
Czas wyrzucany w błoto, minuta po minucie.
Bez szans na rozwój, bez obietnicy spełnienia.
Opuściłabym ciało.
Nieważki duch mój nie znosi tego balastu.
Ciągnie się ten produkt rzeźnicki ze mną krok w krok.
Dusza chciałaby odlecieć, oddać się w pełni sprawom, dla których została stworzona.
Przed śmiercią nie polatasz - odpowiada bezlitosna materia.
Że coś tak doskonałego jak ludzka dusza
Jest na stałe przywiązane do cielesnego badziewia,
Stosu mięsa, dla którego poświęcam bezcenne godziny istnienia,
By je nakarmić, napoić. By się śmiertelna kupka kości i mięśni mogła wyspać.
Czas wyrzucany w błoto, minuta po minucie.
Bez szans na rozwój, bez obietnicy spełnienia.
Opuściłabym ciało.
Nieważki duch mój nie znosi tego balastu.
Ciągnie się ten produkt rzeźnicki ze mną krok w krok.
Dusza chciałaby odlecieć, oddać się w pełni sprawom, dla których została stworzona.
Przed śmiercią nie polatasz - odpowiada bezlitosna materia.