SHERZOD

Miłosne
jak lew w blasku księżyca
skradasz się
nic nie jest już tajemnicą

piaski i twierdze nad wodą
ukrywamy się
niczym bocian i kruk

zabrakło słów dla przebaczenia
więc czekamy
w milczeniu
ąż minie burza

ściele pościel dla nas
na ostoi świata
w czerwieni łez
zatopimy sny

czy to pióro Boga
pytasz jak w poemacie
płakało i na twą twarz
spadły krople smutku

czy to anioł cię zesłał
by mnie z ognia ocalić

pytam się
całując czoło na dobranoc
1
7 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie