Zima 2009

Egzystencjalne
Zima wokół, biały świat,
Marznie w polu biedny strach.

Białe płatki, mroźne skry,
Koń i sanie: dzyń, dzyń, dzyń.

Krzątanina, szczeka pies…
Z chaty słychać dzieci śmiech.

Widzą z okna: drzewko tkwi,
Każde o prezentach śni.

Ciepło pieca, suty stół,
A na dworze: puch, puch, puch…

Smukła Chojna, śnieg i mróz,
Cudne święta są tuż, tuż.

Świerk pomyślał: „Głupi karp…
Świat dla Niego gówno wart…

Smaczny karpiu, szkoda Cię,
Wymiar w pniu dziś liczy się.

Bombek wnet zawiśnie kiść,
Cieszę się na samą myśl…

Na prezenty dzieci chęć,
Najważniejszy jestem więc.”

Samozachwyt- Głuchy Pień.
Śniegu biel i drwala cień…

Martwa cisza, topór, świst…
Czy to koniec? Właśnie dziś?!!!

Runął więc w bielutki śnieg,
Słysząc jeszcze dzieci śmiech…

Białe płatki, mroźne skry,
Idą święta. Dzyń, dzyń, dzyń…
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie