Czerwcowy dzień

to było wczoraj

za bujną mgłą

na kocu z trawy

przy wschodzącym słońcu

odkrywałeś uroki kobiecości



każdy milimetr mego ciała

prosił o więcej rozkoszy

zwodził Cię koci wzrok

i zapach wiosennej trawy



zazdrosne ptaki rumieniły się w słońcu

urokliwa stara wierzba okryła

nasze rozpalone ciała

swoimi płaczącymi liśćmi

a wiatr ochładzał spragnione usta



nie mieliśmy nic do powiedzenia

czar rozkoszy nas rozpalił

a niedopieszczone ciała prosiły o jeszcze

westchnień i nieczystych pokus



obudzone ze snu dzikie róże

zapachniały świeżością

a zawstydzone słoneczniki odwróciły główki

w kierunku nieśmiałego słońca



Ty wyssałeś ze mnie

krople wczorajszego niedopitego wina

pędzlem pożądania namalowałeś

malinkę na mojej szyi



kuszące ruchy bioder

pocałunki od skroni do stóp

oszalałe zmysły nie odpoczywały

burza uczuć w nas



dziś drżące uda

i kołatające serce

przypomina mi ten dzień



i czekam spragniona

na kolejny kwitnący czerwiec.
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie