Pustki strach
Siedze sam,
pośród czterech ścian,
tak nagannie upiór klaszcze.
Skąd się wziął?
O poranku,
na strychu, przy baranku.
Klaszcze sam do siebie,
mnie nie widzi,
a cudzy głos go onieśmiela.
Brak tu światła, brak tu nieba.
w krwi kałuży sam się zdzieram.
pośród czterech ścian,
tak nagannie upiór klaszcze.
Skąd się wziął?
O poranku,
na strychu, przy baranku.
Klaszcze sam do siebie,
mnie nie widzi,
a cudzy głos go onieśmiela.
Brak tu światła, brak tu nieba.
w krwi kałuży sam się zdzieram.