Niczyja.

Miłosne
Niczyja.

Stąpam boso, na krawędzi szaleństwa,
gubiąc niechcianego okrycia skrawki.
Maska po masce - zdejmuję twarze.
Luzuję pęta codziennej chwili.
I wiruję. W rytm letniej wichury -
w rozwianych włosach szukając schronienia.

Tańczę...
W bezdechu cichego pragnienia,
na fali szaleńczych wspomnień,
pośród łąki pełnej niedzielnych kwiatów.

Tańczę...
W euforii i strugach deszczu.
Jestem wolna. I niczyja.
Choć kaganiec i pęta towarzyszą na co dzień.
A niechciane objęcia nie ustępują.

Krzyczę całą sobą, jękiem leśnych stworzeń;
unoszę się w sennych marzeń kształcie.
Echo mego głosu odbija się od muru lasu
i przenosi do czterech ścian pokoju.
Odrywam oczy od starej fotografii
i wracam do rzeczywistości.

Mojej.
8
132 odsłon 9 komentarzy

Komentarze (9)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Effe 10 lat temu
Dziękuję :-)
zyga66 10 lat temu
niezły dynamiczny klimat, pozdrawiam
Effe 10 lat temu
Zyga - bardzo dziękuję. To mój ulubiony wiersz :-)
Helen 10 lat temu
bardzo fajnie się czyta...;) peelka w swoim świecie jednak szczęśliwa;)pozdrawiam
Effe 10 lat temu
Dziękuję Helen :)
llukas13 10 lat temu
dużo w tym wolności, podoba mi się
Effe 10 lat temu
Dziękuję Ilukas. To prawda.
JKZ007 10 lat temu
za dużo dopełniaczy, to tworzy patetyczną atmosferę:) mego - to archaizm, mojego:) ale jest szczere )
Effe 10 lat temu
tylko autor wie najlepiej, czy jest szczere ;)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie