Las Krasnobrodzki
Już ognisko dogasało
na leśnej polanie,
była to noc późna, cicha,
dookoła czarno,
Do snu miałem się układać,
zaszumiały drzewa,
ale oprócz szumu tego
dosłyszałem śpiewy.
I nie w dali, obok prawie,
na poszyciu leśnym,
jakby wspólnie z dziesięć osób
tam śpiewało pieśni.
...Jeszcze tylko jedno drzewo,
jeszcze gałąź tylko,
ale gdy ją odgarnąłem
to wszystko umilkło.
W sukni powłóczystej, białej,
dziewczę piękne stało,
poprawiała sobie włosy,
jak mgła się rozwiała.
...Kto był w lesie krasnobrodzkim,
kto tych pieśni słuchał,
wie że czasem bardzo późno
tam śpiewają duchy.
na leśnej polanie,
była to noc późna, cicha,
dookoła czarno,
Do snu miałem się układać,
zaszumiały drzewa,
ale oprócz szumu tego
dosłyszałem śpiewy.
I nie w dali, obok prawie,
na poszyciu leśnym,
jakby wspólnie z dziesięć osób
tam śpiewało pieśni.
...Jeszcze tylko jedno drzewo,
jeszcze gałąź tylko,
ale gdy ją odgarnąłem
to wszystko umilkło.
W sukni powłóczystej, białej,
dziewczę piękne stało,
poprawiała sobie włosy,
jak mgła się rozwiała.
...Kto był w lesie krasnobrodzkim,
kto tych pieśni słuchał,
wie że czasem bardzo późno
tam śpiewają duchy.