Boso
Szukałem twoich słów
w bukietach niezgrabnych,
sukniach przetartych.
Na korze rannego drzewa i w morzu.
Porankiem
z uśmiechów utkanym i szeptów,
gorących oddechów.
Do zachodów słońca,
do deszczów rzęsistych.
Po rosie pobiegłem.
w bukietach niezgrabnych,
sukniach przetartych.
Na korze rannego drzewa i w morzu.
Porankiem
z uśmiechów utkanym i szeptów,
gorących oddechów.
Do zachodów słońca,
do deszczów rzęsistych.
Po rosie pobiegłem.