To przecież nie dziś

Wracając

Szukasz kluczy w trzeciej kieszeni

Wątpiąc

Marzysz o kłamstwie dającym nadziei

Krztę

Aby prawda nie wyszła na jaw

Niesubordynacja

Nie ujawniła się tak szybko

aby zdążyć zebrać myśli

W razie porażki

Rychłej

Bo na fikcji daleko nie zajedziesz

Liczysz że to że wiesz co określasz da Ci spokój?

Wiesz ilu ludzi minąłeś przez to znowu?

Bo chcesz być lepszy?

Bo widzisz błędy?

Trwożysz momenty

Kojące błędy

Moralności Twej

Nikłej od plam posuchy

Zawsze aktywnej

Nie znającej dobrodusznych

Słów dyletanckiej szczerości

Do wielości

Dążącej

Nie warto tak trwać

To mija i gnije w zarodku

Amen
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie