Widzę Ciebie(Panasewiczowi rok xxxx)

Przychodzisz każdej

nocy,

otwieram wszystkie

drzwi.



Pokoje i salony

brakuje,

w nich powietrza.



Wieczorem lubię

strach,

niepewność Twoich

oczu.



Niebieskie tafle

jezior,

marzenia z piasku

zamki.



Kieliszki pustką

świecą,

żyjemy bez uśmiechu.



Tych samych sekund

cienie,

codzienność tak

niechciana.



Dotykam Ciebie

nocą,

oddechy naszych ciał.



Wychodzę gdzieś nad

ranem,

z ksieżycem gaszę

gwiazdy.
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie