Song o zapałkach(Panasewiczowi rok xxxx)
•
Spojrz dokąd biegną, ci wszyscy ludzie
tysiące ramion, i setki rąk.
Popatrz na uśmiech, dzisjaj jest noc
jutro nad ranem budzik, i chleb.
Gdzieś tam w hotelach, krzesło i blat
pełne kieliszki, skóra, i gin.
Czasem barmanka da ręką znak
wstajesz pijany, nie widzisz Jej.
Później wychodzisz, płacąc z pokój
parę złotówek, otwarli sklep.
Popatrz na noce, są takie krótkie,
wstań wcześnie rano, dłuższe są dnie.
Ona wciąż czeka, jest tak spokojna
Czasem wychodzi, myśląc o tobie.
Pusto w pokoju, nic juz nie mówisz
jest tylko okno, gwiazdy też są.
Zgrabiałe palce, leżysz bez tchu
drewniany kościół, karty i pik.
Popatrz jak biegną, wyłączasz radio
podpalasz siebie, nie gasząc nas.
tysiące ramion, i setki rąk.
Popatrz na uśmiech, dzisjaj jest noc
jutro nad ranem budzik, i chleb.
Gdzieś tam w hotelach, krzesło i blat
pełne kieliszki, skóra, i gin.
Czasem barmanka da ręką znak
wstajesz pijany, nie widzisz Jej.
Później wychodzisz, płacąc z pokój
parę złotówek, otwarli sklep.
Popatrz na noce, są takie krótkie,
wstań wcześnie rano, dłuższe są dnie.
Ona wciąż czeka, jest tak spokojna
Czasem wychodzi, myśląc o tobie.
Pusto w pokoju, nic juz nie mówisz
jest tylko okno, gwiazdy też są.
Zgrabiałe palce, leżysz bez tchu
drewniany kościół, karty i pik.
Popatrz jak biegną, wyłączasz radio
podpalasz siebie, nie gasząc nas.