Przywidzenie(Panasewiczowi rok xxxx)

Wstałem tak

wcześnie,

śnieg swym

ciężarem,

przygniata dachy

psy

nie szczekają.



Znajome śmiechy

głosy hebrajskie

w drzwiach stoi

Ona

nie czeka na ciebie.



Gdzieś w samotności

mieszkam od

zawsze,

o piątej rano

chodzę po bułki.



Gin bez tonicu

wciąż we mnie

tańczy,

zamykam oczy

chce gdzieś

polecieć.



Piękno czarownic

dotyk języka,

rozrzucam zdjęcia

nikt nie zadzwoni.



Rozbiłem glowę

teraz jest cicho,

w bezbarwnym błocie

całuję twe stopy.



Tekst-Kuba"Claris"Gwóźdź.
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie