Podwójny Nelson II

Każde uczucie na tym świecie jest jak krew w teatrze
Wszystko jest plastyczne jak piasek po powodzi
Teraz jadę pociągiem przez jakuckie pastwisko
Jest jak moje wizje - trudne do zmierzenia
Pogoda sprzyjająca życiu - być może w Worcester
Tam mieszka malarz George Owens, to mów idol, to mistrz
Jego siostra z Puerto Rico, imieniem Dorin Coster
Za każdym razem szyderczo mi schlebia kiedy stanowczo kłamię
Zbyt długo prowadzę tą strategię, prawda?
W każdym razie to już Maskat albo Lichtenstein
Nie mieszczę się w definicji bytu
Poszerzanie obrazów to wewnętrzna podróż
A śmierć okazała się niekończącym się zwiedzaniem

Bycie mianowanym to nie zaszczyt, lecz pustka
Kto nie spojrzy z większej perspektywy, ten nie zauważy swej małostkowości
Teraz wracam ze swym kazachstańskim paszportem
I z wyeksploatowanym kaznodzieją w moim supporcie
I z niewidomym sprzedającym drewniane słoniki
I z menelem z ręką w spodniach
Jakiś pomyleniec mówi, że potrzebuje formy
W oczekiwaniu umarł na farmie w Dakocie
A tak przy okazji kontrakt od gospodarza
Był zaprzedaniem jego duszy dla mego ducha
I tylko Marianne, ona wie, że rozumie
Jej matkę narkotyków z pigułkami w dłoni
Ona słyszy dźwięki arabskich pustyń i bram
Ona widzi roztropność upadłych państw
A tylko czas, tylko on jest zawsze aktualny
I tylko ja, tylko ja zawsze udaję, że
Przekraczam granicę absurdu
Nic, naprawdę nic nie ma dla mnie znaczenia
Świtają zasłony i listy skazańców
A płomienie dzieciństwa wysłane do puszkowania

A woda w natchnieniu...
To byłem ja.
3
26 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

copelza 13 lat temu
pogubiłem się koszmarnie i nie mam pojęcia o co chodzi, ale sposób narracji jest rewelacyjny. przeczytam jeszcze z dziesięć razy, może coś mnie olśni. w szóstym wersie masz literówkę. jest mów, ma być mój.
3 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie