Paradoks miłości

O życiu
Paradoks miłości

W mej pamięci jeszcze obraz
tamtych lat przedpotopowych
pakowanych w złości torbach
i walizkach kartonowych.
Każdy swą budował arkę,
marszcząc zaciętości minę,
by gdy się przebierze miarka
przed potopem móc odpłynąć.

W ścisku ust i upartości,
dóbr przypływach i odpływach
wciąż nie brakło nam miłości
by znów zacząć się odzywać...
W klątwach ciętych, w pluciu jadem
jak ta czarnoszyja kobra
nigdy nie padł protest żaden
czemu los nas razem dobrał...

W burzach serc, kłótni Beaufortach,
trzęsień jak w skali Richtera
drugiej takiej już nie spotkam
bo cię kocham jak cholera!
I choć świat zaleją złości,
z walizkami przez obrazę
paradoksem tej miłości
jest fakt, że my ciągle razem...
0
12 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

macies 8 lat temu
Dobra rytmika! Poczytam kolegę jeszcze
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie