zdzierasz koronki
w myślach to czuję
obejmujesz wzrokiem
przechodzą dreszcze
czekam
przymykając powieki
na chwilę w objęciach
gdzie są twoje dłonie
obraz się zawiesza
rozchylone uda
wirtualn...
ostrożnie muszę jechać
drzewa migają a jeże czuwają w asfalcie
przeciągnięta na parkingu
sprawdzam co jeszcze jest w baku
wystygła kawa w termosie
nieświeże kanapki rozdziobują ptaki
powie...
przezroczysta nitka niewidocznie łączy
pozostanie nieprzerwana
nawet gdyby ktoś bardzo chciał
to nie zauważy
i choćby szukał przez całe życie
nie rozdzieli
papużki żyją tak jak jedna
niekt...
na rogu mojej szkoły /to było dość dawno/
zawsze były mokre ślady
nawet gdy słońce grzało
nie wysychały
też często śmierdziało
jak okno było otwarte
myślałam co to może być
przyczaiłam si...
przymknięte powieki
widzą bezpieczniej
pod kolekcją rzęs
nawet martwy punkt
przybliża
jak chcę albo nie
wydłużyć światłoślepia
wpadam na przewidzenia
bez obawy
przygarbione wieszają się gdzie popadnie
przydeptane w niechcianym miejscu
nie płaczą
kiedy wali się dom
spadające guziki bez imienia
kawałkiem sukienki zaznaczają nowe dni
tak samo czarne jak...
łakomie przełykam śniadanie
za oknem szary dzień
jak wczoraj niczego nie obiecuje
oprócz miejskich śladów
staram się nowe malować
nie potrafię odnaleźć natury
zatapiając się w farbie beżowej...
pytam
w odpowiedzi otrzymuję zagadkę z przeszłości
niepokojąc się o dzisiaj
odnajduję słowa odpychające rzeczywistość
obiecuję sobie nie pytać o czas
to tylko szukanie chwili jaką bym chciała p...
zaciśnięte usta nie przywykły do milczenia
uschło drzewo a na nim ty
co znaczy to ścierwo ciągnące łańcuchy
przykute do twojej nogi
oderwać nie mogę
nie mówisz o sobie
jest cicho
what the f...
pływam kiedy zalejesz łazienkę
która jeszcze jest wspólna
i podpisana naszymi imionami
pomimo miłości zatopiłeś to z głupoty
więc wina pozostaje jednostronna
dlatego ty wycieraj podłogę
dokł...
zatapiałam myśli w różowym kolorze
kwiaty we włosach targał wiatr
płatki układały drogę
byłam w siódmym niebie
i tak by zostało gdyby było ósme
nie licząc spadających gwiazd
wyroczni niespełnion...
od poniedziałku aż do niedzieli
nowe zadania walą po głowie
za krótkie dni
na sen cztery godziny
nie ma co marzyć o przywitaniu
i wspólnej zabawie
już zapomniałam jak pachniesz nocą
a rano...
szczęście delikatnie spływało nadzieją
myślałam że zawsze będzie
pukając do zamkniętych drzwi
nadaremno czekałam
w poszukiwaniu nowych dni
rozdzieliłam szarość na kolorowe odbicia
tak koloro...
zapomniałam
że nazwy
które wbijane przed
i po zakończeniu
ważne były
teraz są bez znaczenia
okaleczona głowa
przypomina pałkowanie
nie narzekam
przestając myśleć
rozrzuciłam wstydliwe...
cicho będę się śmiała
kiedy wzejdzie słońce
zapukasz
otworzę powieki
śmiało uchwyć w dłonie
wilgotnie przemówią usta
dwa słowa wystarczą
na początek
rozciągnę ciało wygodnie
do zmroku...
balansując nie myślę
spadam w głębiny
wtedy mówisz że gorąco
i spodnie są za ciasne
o jeden numer
nie będziemy się kłócić
wczoraj mogłeś więcej
wiem że wyżej nie znaczy lepiej
pod twoim oki...
wchłaniam
ostatnie okruszki ukryte wczoraj
można odświeżyć
powiedziałeś
że pachnę pod prysznicem
najbardziej
kiedy woda spływa w rozchylone usta
i kiedy ciało jeszcze wilgotne
dotykają dłonie...
wejdź na piedestał
będziesz wyższy
kiedy wespniesz się na czubki
to nawet przewyższysz
a to więcej od niejednego
co się o to starał
miejsce może nie najlepsze
jednak stojący lepszy od szla...