w zeszłorocznym śniegu
estrogeny były wilgotniejsze
niż krople kilku policzków
oddzielały noc od śniadania czułam to
z taką łatwością i przez słomkę
spijaliśmy wszystkie mokre miejsca
z p...
sęk w tym
że cały antrakt odbył się wczoraj
balet przemilczenia epizod życia
tak między Bogiem a prawdą
opierałam spojrzenie o plecy
a podczas adaptacji kilku wierszy
wszystko kręciło się wo...
pamiętam że między łóżkiem a kantem kwietnia
było jeszcze trochę miejsca na perwersję wino
i przepijanie go facetem który przechodził
przez samego siebie nocą i właśnie tam
w momencie kiedy w...
kiedy kobieta kocha mężczyznę
śliną i spierzchniętymi wargami
dotyka palca
palcem dotykając ust
(tak właśnie lubi pomyśleć)
kiedy wyczuwa tętno
i ten jej mały fragment
który tak zwinnie po...
wiesz że pragnę zgrzeszyć więc zmiłuj się
nade mną zwilż wargi
a potem nie zapomnij by zrobić to pod
i spodem ciała
nie zamykaj ust kiedy zamilkniesz
lecz przybij do gołej ściany
i (z)mił...
ktoś mówił że początek utworu jest najważniejszy
ciekawe czy tak samo jak pragnienie kobiety
by wbić się w ciebie
w pokoju i wierszu
rozpoczynającym się od bolesnych niespiłowanych paznokci
a...
na lekcji chemii wez mnie za rękę i czytaj
z oczu o roztworach ciała i broń Boże nie uważaj
kiedy nauka to empiria bo z twoim oddechem
przecież znajdziemy czas na herbatę
i trochę pózniej na tę...
jesteśmy różni
w konturach świata i w raju
kiedy witamy się chlebem
głodni jak nigdy
kiedy głodni siebie
w tych samych ścianach
gdy twardnieją minuty
w jednym ciele
my
nabrzmiali ci...
mój umysł i nieścisłość podniecenia
więc chyba jednak
najbardziej lubię przestrzeń
i kiedy niematematycznie
z drżeniem
a potem dodaje cię wbrew hipotezie
że pryśniesz
i czar
gdzie ws...
podobno jest mniej odważna
w bluzce bez ramiączek
i z pomalowanym okiem
od dziecka
nigdy nie lubiła śliwek
kiedy miąższ zalewał dłonie
brzydziła się kwaśnych jabłek
i prania
którego jak...
lubię być nienumeryczna i biała pragnę opisania
lecz waham się między rytmem twoich stóp
a wolnością która ucieka od zgodności sylab
boje się rutyny tej co zaklęta w płynności wersów
pozbawi...
Zawsze potrafiłam wykraść cię logice
kiedy pochłaniała ją wyższość kury nad skorupką
zasięg twoich kończyn był coraz lepszy
przy nocnej lampce
ja chorująca na bliskość
przez kilka wieczorów...
tu z muliny wypleciony wieczór
ręce i sznurki z pamiętnika
w którym wersety Genesis
w głowie odchylonej do księżyca
On i tak dla wszystkich
a tu jest egoistycznie
bo miłość w kolorze ecru
i p...
zawsze fascynowały ją światełka nocy
niewinne
które elektryzująco prowadzą jej oczy
ku tajemnicą rozkołysanego zmierzchu
natchnione magią
emanują w mroku szlachetnością
krystalizują marzen...
najodważniej mi w czerwonej sukience
z wiśniami w likierze
mój profil milczy kiedy oblizuje wargi
na ostatnim przystanku
kilka miesięcy stawiali anioła
tu w kamiennym ogródku
twarz w sepi na...
idziemy po rozbiór logiczny
i szóstym zmysłem
przez szlak kręgosłupa
absurdalni
łamiemy głowę
bo jak ze stanu stałego
nagle w łóżku a tak płynnie
tylko w skupieniu
już dochodzimy
i nagł...
nigdy nie myślałam
że można sprzedać każdy banał
i tak korzystnie ulokować swój przelot
nad czyimś życiem
pojawiłeś się akurat w dniu
w którym nie ocenzurowałam ust
najwyrazniej niewinność pot...
idealnie władasz językiem anioła
a delikatny dialog
nigdy nie przełamuje ciszy
pamiętam
palec na ustach
i pierwsze wyznania
już tyle lat subtelnie
spacerujesz po powiekach
a ja kocham...