z nicości mdłości
krok w tył i dwa w przód
zgubiłam siebię
rozpadłam
cofam sie by znaleźć
zbieram
kawałki samej siebie
jak puzzle
na nowo układam
podnoszę co zostało
fragmenty mnie w innych...
umieram.
z gracją i uśmiechem
powoli odchodzę.
liście w łazience
jesienny dywan?
umieram patrząc
w góry nieskończoność
w gwiazdy
spadają a ja z nimi
po cichu szepczę życzenie
spełni się nim...
a jeśli
co wtedy
czy na zawsze?
jak bardzo boleć będzie
koniec po takim początku
jakim?
nie było go jeszcze
dym ucieka
miesza się z parą
a myśli w głowie
co dalej
co wcześniej
co najpierw?...
zbiegi zdarzeń wydarzeń
z czynami myśli
ja pytam
choć siebie samą
odpowiadasz
choć nie słyszałeś
skąd wiedziałeś?
zbiegły się w praniu
okoliczności
zacieśniły ściegi myśli
czy tam u Ciebie...
za czasu kropli kilka
za okiem mrugnięć pięć
wdech
zielona sukienka.
i szampan
a potem śmiechy uśmiechy czułości
jak w piwnicy drzewo
prawdziwe
i wydech.
bezkształtne kształty szklane wszędzie
przezroczystość rozlazła się wokół
wielkie oczy niebowe patrzą
na mnie
cisza
przezzębnie syczę wyjdź
niebowość szklane chmury spowijają
mamo..
dobrze
sz...
nibynic nibydobrze
czerwoność wina w kieliszka kształcie
nibyuśmiech i spokój
a jednak pod maską burza
szczęśliwość powinna mnie ogarniać
uśmieszność śmieszność
tygodni trzy.
a potem?
poznać się nie było kiedy
czasu brakło i narządów kilku
byłeś czy byłaś może chwilowo i bezgłośnie
do anioła ci było imidżowo daleko
ot takie małe i krwi trochę
a jednak.
po krótkim długim na mało wielkich stopach spacerze
pomlecznie przez park
czy wiesz jak długo można iść jeden w przód krok?
mrugniesz okiem a godzina jedna jest i nie ma
i żółte śliwki z kałuży.