przystępuję do ciebie mostem w koronie rzeki
bladym od szronu i krą całym zbroczon
po dniach ciemnych suche powieki
zroszone płaczą w biel duszy nocą
ty bierzesz mnie cicho słodkim słów cieniem...
chcę Panią powieść za dłoń mą spokojną
w najdalsze krainy wodzić i kraść
owoce tam dzikie i klejnotów jaśminy
od stóp do głów całemu się dać
chcę Panią uśpić w dłoniach mych twardych
sen dać mi...
nocą wiatr chłodził ciemne me usta
nocą wiatr chłodził ciemne me imię
dotyku jarzmo w wietrze płonące
ty przechodziłaś w odgłosie bladych gwiazd
gnałaś złe chmury
szum ciepłych
deszcz spadł...
Pod drzwiami stygną siwych mędrców księgi
ty niczym pająk zanurzasz swe sieci
wchodzisz w uśmiech rozbrzęczonego dnia
rodzisz morze głębi i stawy bez dna
odkrywasz prawdy źródło-kwitnie bladość gł...
Nocą słyszę jak gwiazdy szeptają
o dniach ciemnych bez cienia i dna
i ptaki co w górach mieszkają
mówią że śmierć w kości tam gra
kwiatów tam nie ma badyl krzywo rośnie
nad łąkami popiół dym i...
otuliłaś mnie jak różę
senne zjawy w ogrodzie otulają mój słomiany łeb
stoję snu kolebką w tę zimę
wiatr mi o sobie opowiada
wśród sadu szept skradającego się chłodu
chochołowi w ogrodzie zima cz...
przywykłem
do szeroko rozpostartych dłoni żlebów danych
do szpaków radośnie w wiośnie skąpanych
do gzymsów kalecząc błękit nieba stromy
do polan w niebiesiech tak łatwo zgubionych
do czapli samot...
serca dwa otwarłem niebieskie i me
na oścież
trzasnęły drzwi o futryny bukowego domu
tam się gdzie rozsiadłem
rozczochrany
w swej siwiźnie
wsparty o bezład słów i epitetów
wsparty o bezwład słó...
patrz ...
jeszcze -
głębia niebiesiech oczu mych wciąż tak słonecznych
niesie się po kolana w kwiecie dolin wciąż nie naszych
struga martwa gra w trawach
i pustynie policzków
słodkich tych
b...
Jesteś,
jak mgła nad wodą, gdy ja jestem wodą,
jak drzewa korzeniem w ziemi jak ja jestem ziemią,
jak świtem, gdy po nocy światła spragnionym,
jak nocą, gdy oczy od blasku zbolałe,
jak poezją, g...
strasznie stać nad żeką
gdy ta tak wiernie w oczy twe zagląda
bogacisz szyje ważki co w tańcu zastyga
na krótką chwilę świata w malignie rozpostartego
lękasz się źródeł
ujście też kolebką snu a...
zostań
liść dłoni mych rozpostarty popłynie
po rzece twego ciała
pozna świty i rozstaje
złodzieja dłonią odrąbaną w dalekich krajach szariatu
kradł będzie najcenniejsze klejnoty
na zieleni łąk...
biegłem
chciałem świat w biegu zobaczyć
na stopach i kolanach rozpędzony
pod wiatr i słońce garbate,
wstające
podnoszące się z odmętów nocy złej
bezsennej
do rzeki
ciepłej i rwącej
jak losu...
dłoni twych monsun
deszcz ciepły
liść powabny
gałęzi jasny rozkwit
splot
już dotykasz
leniwa ust wędrówka
po ból
do świtu się zdarzy
po otchłań
do mroku się zdarzy
zapach twój
zanurzenie...