minął kolejny dzień
znów słońce zaszło na wschodzie
rzeki spłynęły do źródeł od morza
a wiatr pędził pod wiatr
mijają te noce
ociekające jasnością
gwiazd nie widać
nie wiem czy żyję...
tak
to wczoraj jedliśmy razem śniadanie
a może wcale nie jedliśmy
bo nie miałem dla niej przecież czasu
każdy zabiegany
empatia wyłączona
chciała o czymś opowiedzieć
depresję wyrzucić z sie...
lekko przygarbiony
z grzywą podniesioną
jak do ataku
koniecznie z łokciem na blacie
leniwym wzrokiem rozdziela spojrzenia
współbraciom i współsiostrom niedoli
z niezwykłą gracją wychyla co r...
gdy kochałem cię niefizycznie
trzęsienia serca
pozostawiały szczeliny w komorach
wywoływały czerwone tsunami w aortach
zrywały płatki z zastawek
z niewyobrażalna wręcz siłą
kiedy pragnąłem cię...
wolą się śnić komuś innemu
przenoszą tylko moją twarz
jako znak rozpoznawczy
na wypadek kontroli
rozprawię się z nimi zaraz
nie zapukam cichutko do drzwi
wyłamię je razem z zawiasami
wpadając...
podrygują ryby dusząc się bez wody
rośliny cuchną spalane w słońcu
ja jak dziwoląg wyleguję się na plaży
lecz mojego morza już nie ma
wyschło
okręty podwodne są teraz nadpiaskowe
taplają się w...
to nie cola mnie rozbraja
to znowu ta pieprzona whisky
rozpływa się we krwi
dopiero dwie szklany zeszły
dlatego pewnie
weny jeszcze nie ma
ale przybędzie bliżej północy
na playerze zapodaję...
uprzejmie proszę o dożywocie
zasłużyłem
każdą ofiarę rozstrzelałem
słowem bezlitosnym
patrząc jej dumnie w oczy
nie było otwartych ran
ciętych ripost
ułańskiej szarży
nalotu bombowców
tylko...
ok3 500 000 000 domniemana liczba
kobiet na ziemi
płaczemy czasem po rozstaniu z jedną
czy jest jakiś sens
skoro można się potem brać za kolejne powiedzmy
na początek 3 000 000
ulalallala
i lov...
uczę się hiszpańskiego
bo gdy pojadę na Majorkę
chciałbym zaimponować ciemnookiej
Ysabel z Barcelony
wkuwam też english systematycznie
gdyż z chłodną Brendą
mam ochotę pogwarzyć przy cup of te...
odkryliśmy nową planetę
super-ziemię
tam musi być życie
widać to doskonale
po śladach nieludzkiej stopy
czy to co tam egzystuje ma nogi
na pewno ma
bo jakże mogło by
wyglądać inaczej od nas...
stan skupienia nieużywanych zmysłów
zwykle się nie zmienia
niezauważone czekają
w dziwnych stanach świadomości
do lepszych czasów
po śmierci
zsynchronizowane co do jednej emocji
z tymi...
Kocham Cię tak dziwnie
zupełnie inaczej niż chciałem
bez pięknych słów
i gestów kwiecistych zdobionych kwieciem
Kocham Cię tak delikatnie
nie tak jak tego pragniesz
brakuje wielkich czynó...
nie potrafię zrozumieć szumiącego zboża
kiedy w polu stoi
suszy swe kłosy po nocnej ulewie
albo gdy wzburzone krzyczy do żniwiarza
z prośbą o dłuższe życie
lub tańczy z wiatrem tak pięknie...
masz ich tysiące może miliardy
luster ,lustereczek ,zwierciadeł
każdego dnia używasz nowego
w każdym twoja twarz jest inna
masz tysiące może miliardy
twarzy ,twarzyczek ,odbić
każdego dni...
rozjaśniana świadomość błyskiem burzowym
z każdym przeskokiem nad przepaścią myślową
ślizga się na mokrych kamieniach
gdy opadam po drugiej stronie
przebyte suche drogi nie mają znaczenia
dziś...