Nie puszczałem liści z drzew
same spadły pod ciężarem wieku
I nie zmyśliłem słów z gąszczu rzęs
choć bolało ich kapanie
żyłem wbrew, tak jak miałem
Na przekór światu, aż sam stanie
ością w zeg...
przyśniła się pusta
blisko, na dotyk oczu i ciszę ust
w bieli mgły na lustrze
pod strużkami, gładka i goła
z której próbuję wyczytać emocje
już twardsze, nie spotkasz
w źrenicy bezcelu, błys...
Czy za rogiem to już ty
gdy szkice nie mają kolorów,
czy wciąż ta sama twarz
gdy przetrę rękawem łzy
i skryję je w mroku
nie miałem gumki żeby ci dać
jaśniejszy obraz siebie,
tylko brudne pal...
Jest taka chwila co zdaje się prawdą
gdy słowo wychodzi żeby nie wracać
Są takie miejsca ze słów bez słuchacza
kędy usta stają jakby ciszą był anioł
I zdania w próżnię do pustki za ścianą
liczo...
W samotni na podmokłej łące
wychodzę przez chodnik przy tobie
z kilku betonowych płyt
z pieśnią na zimnych palcach
do ust opadłych lekkością gleby
spajam słowa z wilgotnej gliny
melodie z cuch...
Kiedy piszę Ją
czuję jak fragmenty z żył
między mną a dziś
jakbym niegdyś żył
są
a niby to nie to
pono wychodzą z rąk
tylko i aż sobie tkwią
jeno wyciągam je
ważne jak!
nieprawdziwe ,tak...
To między kulturą
którą próbuję oburącz
ażeby się wcisnąć
aby to pióro...
Do niebios, dziwno mi i długo
z koniunkturą jak pavulon
którą próbują
aż robi się pusto...
Wtedy piszę o nich
pu...
Siedzę w tym głupszy o lat
dwudziestu dwóch przyczyn
bycia nad, lecz nigdy z
w poczuciu prawdziwszym
niż wczoraj, niż nigdy
w zgodzie z, która milczy
zzz...
Zanim spadnie nasiono
dowiesz się jak marzyć
Ile znaczy być osobą
która w przeszłość patrzy...
To jak po rzęsistej kropli
żywić nadzieją na deszcz
ludzi w każdą noc tonących
od ciśnienia wo...
Żyją we mnie chwile
przed dniem nadzieje
po następną noc
Ona spełnia się
nim światła latarni
zgasną w milczeniu
na sekundy być
na oddech gdzieś indziej
od ciebie na słońce
widziane z zi...
Nie ma w tym
cienia prawdy fałszu tajemnicy
przechodziłem obok wielu stanów
mówili mi nie czujesz nic
tak naprawdę
na kłamstwo tysiące leków
i krzyże na szyjach w tłumie
żebym nie mógł oddych...
Mam trochę mniej lat, tak-że na pierwszy rzut oka
można pominąć jak widziałem, co czułem tam
którędy słowa przystają i rusza ciało
mniej niż ty, a jakby spojrzenia się znają
kiedy widzisz w nich...
Nie ty i nie oni
głębiej gdzieś, na wyrost
dla was, zawsze próbuję
nie mówić o nich!
Człowiek rodzi się z tętnicami
a to krańce serca, dłonie
na napływ się unoszące
w coś więcej, niż za nam...
Ty o rzeczach z kamienia,
metalicznych słowach przez zęby
twardsze niż kości, a jednak oceniasz
upuszczając człowieka bez reszty...
Patrzysz na skończony film
naprawdę Ty, upływają wspomnienia...
Dalej niż za rogiem
w przydrożnym folderze widziadeł
ze zmęczonych spojrzeń
na szlochy i machy codzienności
jesteśmy daleko
może dalej niż wczoraj
pod przerwą dla serca
w deszczu z łez płyną...
masz na mnie większy
niż wpływ człowieka w lustrze
bez ścian i dna w zupełności
którędy okna wychodzą na nonsens
żeby na widok wypustek i kości
mógłbym zmądrzeć
poruszam się w przestrzeni
sto...
Dzisiej wszytkie bariery
zdobywam poezją, pławię się w miedzy
ty o mnie w tej, że męczą litery
a długie lata więcyj trwały te przerwy
jako że ja, to tyle kolejny
o ile przydą po mnie pirwsi
i za...
uczucia bez brokatu
w kwiecie wagi ich słów
głębsze niż czas na myśli
w prądzie wiru wspomnień
i one bez kontaktu
zostaną z moich snów
o tych wszystkich słowach
które chciałbym zapomnieć...
To droga prywatna anonimowa
bez podróżników droga
do punktu bez celu dla słowa
z kwiatami w niewidzialnych ogrodach
co nauczyły się kochać
bez słowa.
To kres drogi bez nazwy
i może bez końc...
Patrzyłam
jak delikatnie, jak mimowolnie
wszystko mieści się w oknie
a dzieli nas tylko chwila
Patrzyłam
jak pięknie tonie pelikan
w bladym kłamstwie
w niebieskich żyłach
aż topniały dłonie...